Józef Mackiewicz o Powstaniu Warszawskim

Józef Mackiewicz nie potępiał decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. Uważał, że polski rząd emigracyjny powinien wykorzystać przelaną w powstaniu polską krew w twardych negocjacjach z państwami alianckimi – Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Światowa opinia publiczna obszernie informowała o przebiegu powstania. Zdecydowanie stała po stronie bohaterskich Polaków. Nigdy…

Józef Mackiewicz nie potępiał decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. Uważał, że polski rząd emigracyjny powinien wykorzystać przelaną w powstaniu polską krew w twardych negocjacjach z państwami alianckimi – Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Światowa opinia publiczna obszernie informowała o przebiegu powstania. Zdecydowanie stała po stronie bohaterskich Polaków. Nigdy na pierwszych stronach gazet w czasie wojny nie znalazło się tyle informacji o Polsce, co właśnie w ten czas. 

Pisarz zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że Sowietom bardzo zależało, i to już w roku 1941, na wywołaniu przez Armię Krajową powstania skierowanego przeciwko Niemcom, że prowokowały do walki sowieckie radiostacje, choć z ich skutecznością oddziaływania na polskie społeczeństwo nie należy przesadzać.

Do tematu Powstania Warszawskiego powrócił Józef Mackiewicz w artykule „Powstanie Warszawskie z innej strony” zamieszczonym w londyńskich „Wiadomościach” nr 20 (59) z 1947 roku. Powstaniu Warszawskiemu poświęcano sporo tekstów w pismach emigracyjnych, autor „Drogi donikąd” uważał jednak, że wszystkie teksty nie dotykają sedna sprawy – unikają jednoznacznego stwierdzenia, że Sowieci byli naszym takim samym wrogiem jak Niemcy, że ciągle gdzieś w głowach publicystów tkwi jak drzazga termin „sojusznik naszych sojuszników” na ich określenie. Takie stawianie sprawy uważał za wypaczanie sensu powstania.

Józef Mackiewicz opowiada o swoich przeżyciach z Warszawy tuż przed wybuchem powstania. Wyjechał niemal w ostatniej chwili – 31 lipca o godz. dwunastej w południe. Poznał zatem dobrze sytuację na kilkadziesiąt godzin przed godziną „W”.

Odwrót armii niemieckiej był w pełnym toku. W ostatnich dniach lipca osiągnął swój punkt szczytowy, a wraz z nim nieuchronny bałagan. (…) Nie było już ani porządku, ani kontroli.

W takich warunkach powstanie, które wybuchło dopiero 1 sierpnia po południu, mogło liczyć na zupełny sukces i minimalne straty, co najwyżej w potyczkach z cofającymi się strażami tylnymi. Formalnie, przed światem, Warszawa wyzwolonaby była przez wojska polskie, a wkraczającego nowego najeźdźcę powitałby suwerenny sztandar, zatknięty w suwerennej, wolnej stolicy.

Po wojnie Józef Mackiewicz nie przyłączył się na emigracji do licznego chóru krytyków samego faktu wszczęcia Powstania Warszawskiego, wielu jednak przywódcom AK, politykom zarzucał brak umiejętności myślenia w interesie narodu, państwa. Miał odwagę kwestionować autorytety – choćby byłego komendanta AK, Tadeusza Bora-Komorowskiego. Mackiewicz nie uznawał milczenia w imię „wyższych racji politycznych”. Nie pozwalało mu na to przywiązanie do prawdy.

Źródła:

Dariusz Jarosiński Józef Mackiewicz o Powstaniu Warszawskim

Agnieszka Masalitie

Udostępnij:

Dołącz do newslettera!

Szanujemy Twoją prywatność. Wysyłamy tylko treści, które sami uważamy za wartościowe, w rozsądnych odstępach czasowych.
Akceptuję regulamin oraz politykę prywatności serwisu.