Tom zawiera tekst broszury z 1944 roku oraz dwóch dokumentów napisanych na emigracji, których treścią są dalsze losy antykomunizmu.
Mackiewicz pisał ją w Krakowie już po upadku powstania warszawskiego na tle opanowujących Polskę wojsk sowieckich. Historia broszury sama w sobie jest intrygująca, została wydana jedynie w liczbie 500 egzemplarzy, z których wszystkie zdały się nie przetrwać wojennej pożogi. Poszukiwania tekstu trwały wiele lat wreszcie w 2002 roku odnaleziono fotografię maszynopisu w mieszkaniu doktora Juliana Reisa, fotografa i okulisty. Tak udało się ocalić od zapomnienia ten niezwykły tekst…
Józef Mackiewicz był przenikliwym obserwatorem życia społecznego, konsekwentnym i bezkompromisowym przeciwnikiem obu totalitaryzmów, zwłaszcza komunizmu i bolszewizmu. Obserwował narodziny systemu bolszewickiego, był naocznym świadkiem jego początkowego stadium.
Mackiewicz to także ten, który jako pierwszy dał świadectwo zbrodni katyńskiej (1940 r.) pozostawił przejmujący rysopis ludobójstwa, które odcisnęło na nim trwałe piętno i towarzyszyło mu przez całe literackie i prywatne życie. Stał się prekursorem kierunku i jednym z pierwszych w historii sowietologów nie miał wątpliwości, że komunizm działa jednakowo na każdy naród, bez względu na szerokość i długość geograficzną.
Książka „Optymizm nie zastąpi Polski” jest jednym wielkim ostrzeżeniem przed nadchodzącą komunistyczną zagładą, który na zawsze może unicestwić istnienie Rzeczypospolitej Polskiej.
Przestrzegał przed niedostrzeganiem i lekceważeniem zagrożenia ze wschodu wobec klęski militarnej hitlerowskich Niemiec, prowokacyjnie pytając w broszurze „czy chcemy iść w niewolę, czy nie chcemy? Jest to jedyne kryterium, które nas obowiązywać winno”.
Mackiewicz dobitnie zaznaczał i przekonywał, że „lepiej niech nie będzie żadnej Polski, niźli miałaby być czerwona”.
Autor publikacji zwraca uwagę na tragiczny paradoks, w którym silny naród polski o wspaniałej tradycji i pięknej kulturze, miłujący wolność, przez pięć lat zaciekle walczy o niepodległość, by następnie dać się zniewolić.
„Niemcy reprezentowały wobec nas element, który wydobył z Polski maksymalną chęć niepodległości i chęć przeciwstawienia się im jako zaborcom”…
„Bolszewicy reprezentują wobec nas element, który wydobywa z Polski maksymalną chęć pójścia w niewolę” – twierdził Józef Mackiewicz.
Ratunkiem i skutecznym panaceum przeciw sowietyzacji Polski, zdaniem autora książki, ma być silna i zjednoczona emigracja, która będzie budziła i podtrzymywała „ ducha oporu”. Polacy pozostający w kraju powinni mieć silne oparcie i wiarę w emigracyjny ośrodek polityczny, które będzie walczył o wolność i niepodległość Rzeczypospolitej.
Mackiewicz podkreślał, że Naród Polski pod okupacją bolszewicką swoje siły czerpać będzie nie ze
śp. Sienkiewiczów i Mickiewiczów czyli z literatury, której w kraju drukować i tak nie będzie wolno ale z Polskiego Radia nadającego swoje audycje z zagranicy.
W swojej książce i późniejszej publicystyce, autor kładł wyraźny akcent na próbę sprowokowania konfliktu zbrojnego państw zachodnim z sowietami. Mackiewicz uważał, że po powstaniu warszawskim opinia publiczna innych państw zdecydowanie stała po stronie Polski, w przeciwieństwie do rządzących tymi państwami. Wolni ludzie Zachodu mieli przekonać polityków do prowadzenia antybolszewickiej krucjaty wyswobadzającej kraje uciemiężone przez komunizm.
Niestety Polacy po raz kolejny w historii stali się ofiarami wielkiej niesprawiedliwości, której symbolem stała się Jałta.
Zdaniem wybitnego współczesnego historyka prof. Andrzeja Nowaka po 80 latach od wybuchu II wojny światowej, powinniśmy spoglądać na udział Polaków w tym konflikcie jako powód do dumy.
„W polskich dyskusjach na temat II wojny światowej często powraca wątek zdrady i niespełnionych nadziei. Polacy bez wątpienia mogli w kilku momentach odczuwać pretensje do
swoich zachodnich sojuszników. Po raz pierwszy stało się tak we wrześniu 1939 r., kiedy podczas konferencji w Abbeville sztabowcy Wielkiej Brytanii i Francji podjęli decyzję o nieudzieleniu Polsce militarnego wsparcia w trwającej kampanii.
Tę decyzję trzeba uznać za moralnie i pragmatycznie wątpliwą. Francję było stać na przynajmniej częściowe odciągnięcie sił niemieckich z frontu polskiego. Kunktatorska polityka aliantów kosztowała Polskę bardzo wiele i zwiększyła polskie straty materialne oraz ludzkie. W tamtym momencie najważniejsze było jednak to, że 3 września zarówno Francja, jak i Wielka Brytania wypowiedziały Niemcom wojnę, którą toczyły do maja 1945 r. W tym sensie Polska nie została sama – konkluduje prof. Andrzej Nowak.
Drugi moment, kiedy Polacy mieli prawo poczuć się zdradzeni przez sojuszników, to konferencja jałtańska z lutego 1945 rouku. Formalnie nie podpisano tam układu przyznającego ZSRS kontrolę nad Europą Środkowo-Wschodnią, ale w praktyce stało się jasne, że wszystkie kraje regionu zostaną włączone w sowiecką strefę wpływów. Mocarstwa zachodnie sankcjonowały ten układ i w tym znaczeniu, celem realizacji
własnych interesów, opuściły swoich sojuszników w tym Polskę – podkreśla prof. Nowak.
Fakt, że Polska przetrwała II wojnę światową i mogła odrodzić się po 50 latach jako państwo niepodległe w korzystnych granicach, jest rezultatem decyzji podjętej przez polskie władze we wrześniu 1939 r oraz konsekwentnej duchowej i politycznej walki z komunistycznym zniewoleniem.
Źródła:
Józef Mackiewicz „Optymizm nie zastąpi nam Polski” Wydawnictwo Kontra, Londyn 2023 rok.
Andrzej Nowak „ Nie przegraliśmy tej wojny. Mamy powody do dumy, nie do kompleksów” – miesięcznik Wszystko co Najważniejsze nr 65/wrzesień 2024 rok.