„Droga donikąd” – recenzja powieści Józefa Mackiewicza

Gdyby »Droga donikąd« była napisana po niemiecku, czy choćby po rosyjsku, to by Józef Mackiewicz dostał Nagrodę Nobla jeszcze w tym roku. A tak? Ech, życie…  podsumował po jej przeczytaniu – wybitny polski satyryk i publicysta Karol Zbyszewski. Czesław Miłosz laureat Literackiej Nagrody Nobla powieść zrecenzował…

Gdyby »Droga donikąd« była napisana po niemiecku, czy choćby po rosyjsku, to by Józef Mackiewicz dostał Nagrodę Nobla jeszcze w tym roku. A tak? Ech, życie…  podsumował po jej przeczytaniu – wybitny polski satyryk i publicysta Karol Zbyszewski.

Czesław Miłosz laureat Literackiej Nagrody Nobla powieść zrecenzował dosłownie tak…

„Pytanie, które nęka Mackiewicza, brzmi: czy człowiek, bez żadnej pomocy, jaką daje przejrzenie się w oczach przyjaznych nam ludzi i bez pomocy Nieba, zdolny jest dobrowolnie ginąć? Przez tę redukcję do najdrobniejszego ziarna woli ludzkiej, którego nie umie (i nikt nie umie) nazwać, książka Mackiewicza jest czymś nieskończenie wyższym niż świadectwa historyczno-polityczne. A żeby lojalność w redukcji była zachowana do końca, żeby nie oszczędzić sobie żadnego poniżenia, Mackiewicz każe najinteligentniejszej ze swoich postaci, Fjodorowi Mikołajewiczowi, nazwać wzgardliwie to ziarno – „pychą jednostki”.

„Droga donikąd” to powieściowy opis kilkunastu miesięcy rosyjskiej okupacji na Litwie: terroru NKWD, masowych aresztowań, wysyłek na Syberię, ale też zaczadzenia niektórych Polaków komunizmem, które pisarz porównuje do religii. 

Głównym bohaterem powieści jest Paweł, przedwojenny dziennikarz, który na różne sposoby unika kontaktu z ideologią okupanta. 

W końcu decyduje się na ucieczkę, jednak jest to ucieczka donikąd. W powieści Mackiewicza wątki polityczne umiejętnie przeplatają się z epizodem miłosnym.

Historia tej książki jest równie skomplikowana co losy jej autora. Józef Mackiewicz zaczął ją pisać w roku 1941 i wtedy opublikował pierwsze fragmenty w niemieckiej prasie gadzinowej wydawanej w Wilnie. W całości tekst ukazał się dopiero w 1955 roku w Londynie. Pomiędzy tymi wydarzeniami pisarz za zgodą dowództwa wileńskiej Armii Krajowej, był członkiem delegacji zaproszonej przez Niemców do Katynia, by zbadać i udokumentować sowiecką zbrodnię na polskich oficerach.   

Literacki utwór – „Droga donikąd” to powieść niemalże autobiograficzna, Józef Mackiewicz opisuje w niej dokładnie to, co sam przeżył i zobaczył. A widział przede wszystkim Wilno pogrążone w bezbrzeżnej apatii, której żaden z mieszkańców miasta przed wkroczeniem doń Sowietów, nie mógł sobie nawet wyobrazić. Brutalne zderzenie dzikiego wręcz  bolszewizmu ze światem przedwojennej Polski było dla wilnian druzgocące. 

Życie mieszkańców miasta składało się prawie wyłącznie z czekania. 

„Życie nasze składa się już od dawna prawie wyłącznie z czekania. Czekania w kolejce, czekania na żarcie, czekania na areszt, czekania na dalszy postęp skomunizowania kraju, w każdym razie czekania na coś bardziej jeszcze przykrego, niż jest dzisiaj” – mówi jeden z bohaterów już na pierwszych stronach „ Drogi donikąd”…

W książce trudno doszukać się drastycznych opisów, tak charakterystycznych dla powieści opisujących dramat II Wojny Światowej.

Powieść „Droga donikąd” w plastyczny sposób opisuje monotonię i poczucie wszechogarniającej beznadziei, nieodłącznej dla ludzi żyjących pod jarzmem komunizmu. 

Zamiast scen przedstawiających egzekucje i brutalne przesłuchania, czytelnik ogląda cichą i spokojną agonię, powodowaną nudą strachu, nędzy, braku jakiejkolwiek nadziei. W świecie realnego komunizmu, nawet porywanie całych rodzin w celu wywiezienia ich na daleki Sybir, odbywa się w zupełnej ciszy. 

Ciszy  kontrastującej z oburzeniem i niepokojem, jakie w przedwojennym Wilnie wywoływał proceder porywania… bezdomnych psów przez miejskiego hycla. 

Propaganda sowiecka z lubością przedstawiała fałszywy obraz zdemoralizowanego świata kapitalistycznego, który tonie w nędzy i brudzie. Na kartach książki  proces sowietyzacji, systematycznie krok po kroku prowadzi do zniszczenia instytucji i organizacji państwowych, powodując głębokie przemiany społeczne.

Komunizm oznaczał bowiem, nowe rozwiązania gospodarcze, takie jak likwidacja sektora prywatnego, kolektywizację rolnictwa, nacjonalizację zakładów,  wszystko to, w krótkim okresie spowoduje wzrost cen, podatków i rozwój handlu – na czarnym rynku. 

W tych okolicznościach rodzi się nowy typ człowieka – homo sovieticus, całkowicie podporządkowanemu władzy, uległemu, który aby przetrwać staje się życiowym oportunistą – zniewolonym intelektualnie.

„Droga donikąd” nie jest wyłącznie fotograficzną relacją z okupowanego Wilna jej znaczenie jest znacznie głębsze. Mackiewicza bezlitośnie rozprawia się z motywami, na jakich jednostka zbudować może aktywny opór wobec absolutnego – triumfu zła. 

Poczucie i przynależność do wspólnoty narodowej jest bez żadnego znaczenia, a wzniosłe ideały Polaków w nowych czerwonych okolicznościach, jawią się jako anachronizm. Zdaniem Józefa Mackiewicza, zawodzi  również wiara w boską interwencję, wobec takiego ogromu niegodziwości.

Autor „ Drogi donikąd” nazwany przez wybitnego polskiego poetę – Mariana Hemara „pisarzem dla dorosłych” stawia w utworze wiele intrygujących pytań.

Czytelników i sympatyków twórczości polskiego pisarza, którzy pragną znaleźć odpowiedzi, na nurtujące pytania opisane w powieści, z przyjemnością zapraszam do wnikliwej lektury – „Drogi donikąd”.

Marcin Hałas

Udostępnij:

Przeczytaj także

Dołącz do newslettera!

Szanujemy Twoją prywatność. Wysyłamy tylko treści, które sami uważamy za wartościowe, w rozsądnych odstępach czasowych.
Akceptuję regulamin oraz politykę prywatności serwisu.